Marcin Ciesielski napisal(a):
> Wola to, jak sie zdaje, jedynie epifenomen procesow chaotycznych (w
Francis Crick w ksiazce "Zdumiewajaca hipoteza, czyli nauka o
poszukiwaniu duszy" twierdzi, ze w mozgu rozgrywaja sie procesy czysto
fizyczne, czyli mieszanka klasycznej mechaniki, przypadku kwantowego
oraz nieprzewidywalnego chaosu. Efektem ich sa obserwowalne z zewnatrz
decyzje, ktore sprawiaja wrazenie, jak gdyby byly swiadomie podejmowane.
Nie stoi za tym nic glebszego, niz przypadku "normalnych" zjawisk
fizycznych. Zawsze, gdy zapominam parasola, pada deszcz. Kromka znow
spadla posmarowana strona na ziemie. Nigdy nie zmywasz kubka po sobie.
Zlosliwosc ludzka nie rozni sie niczym istotnym od zlosliwosci rzeczy
martwych. Nie widzimy przyczyn, stad dopatrujemy sie tajemniczych
zjawisk. Aktywnym regionem mozgu w procesie decyzyjnym jest sulcus
cinguli anterior, przednia bruzda obreczy. Jego uszkodzenie powoduje
apatie, brak woli. Wazne sa oczywiscie i inne elementy, jak np. corpus
callosum, spoidlo wielkie, laczace obie polowy mozgu i koordynujace
podejmowane w nich decyzje, by wiedziala prawica, co robi lewica. Gdy
niedoszly morderca odsunie noz od szyi niedoszlej ofiary, to nie stoi za
tym nic glebszego, niz gdy tornado ominie moj dom. Nie odezwaly sie w
nim jakies zasady moralne*, lecz strzelil sygnal w paru neuronach w
sulcus cinguli. Fizyka, chemia i tyle. Nawet to bylo przekonywujace - do
momentu, gdy przeczytalem ostatnie zdanie. Crick pisze o koniecznosci
dalszych eksperymentow poglebiajacych nasza wiedze na temat swiadomosci,
po czym konczy: "Z tego powodu dodalem do ksiazki to postscriptum". To
jak to? Czyzby Crick sie zapomnial i podjal swiadoma decyzje, z
takiego-a-takiego powodu, bo to-a-to, a nie tylko tak mu wyszlo w mozgu?
* Z tym sie absolutnie nie zgadzam. Zasady moralne rzeczywiscie mogly
sie odezwac, tzn. na skutek jakiejs asocjacji zostala pobudzona
reprezentacja zasady moralnej, co wytlumilo osrodek zawierajacy
reprezentacje schematu behawioralnego pchniecia czlowieka nozem.