żelazn± krat± pokryt± bluszczem, z którego ¶wieciły złocone ostrza sztachet i .

- Dziękujemy panu serdecznie w imię tych biednych dzieci.. - Jak po maśle - zachichotał McKittrick. - Bez zbędnego zamieszania. A teraz, stary druhu, masz, czego chciałeś. - Ton jego głosu stał się poważny. - Zabierzemy cię na przejażdżkę. McKittrick włączył światła i ruszył na wstecznym biegu. Reflektory ostro oświetliły Beth. Poprzez deszcz ściekający po przedniej szybie Decker widział jej rozmyty obraz. Widział, jak Beth usiłuje wydostać się z więzów i odwraca głowę, żeby osłonić oczy przed oślepiającymi światłami. Pontiac cofał, a Beth stawała się coraz mniejsza. McKittrick wrzucił bieg, zakręcił kierownicą i oddalił się od motelu. Deckerowi ulżyło, że Beth jest bezpieczna, ale jednocześnie sam poczuł się samotny i pusty. Odwrócił się, żeby jeszcze ostatni raz spojrzeć, jak Beth szamoce się ze sznurami, którymi była przywiązana do krzesła. Patrzyła w jego stronę ze smutkiem, który chwytał za serce. Teraz ona bała się o niego.. Odkryła, że brutalne uzewnętrznienie siły, ktore. - Och, ale Bollę znasz pan na pewno. Patrz pan, oto jego pismo. On pana zna dobrze. Pułkownik niedbałym ruchem podsunął mu przed oczy papier z nagłówkiem "Protokół" i podpisem ,Giovanni Bolla". Przybiegłszy okiem papier Artur zobaczył własne nazwisko. Spojrzał zdumiony.. śłuchiwał się w odgłosy dochodzące z kuchenki, starał się rezić nastrój Raya, jego zażenowanie. Bob, uprawiający niegdyś.